Jesteśmy w starożytnym Rzymie. A dokładnie w… Rzymie. Po drodze przechadzała się dziewczyna. Po jej ubiorze i fryzurze widać było że pochodzi z domu patrycjuszy. Każdy napotkany człowiek widział w niej bogatą Rzymiankę ale żaden na jej szczęście nie widział małego drewnianego krzyżyka ukrytego pod materiałem sukni. Było to wysoce niebezpiecznie zwróciwszy uwagę na prześladowania tej wiary. Dziewczynie nie brakło więc odwagi. Doszła w końcu do wielkiego domu. Wśliznęła się niepostrzeżenie i poszła do pokoju najstarszej córki patrycjusza.
-Nareszcie przyszłaś! Szybko wracaj w swoje ciuchy i szukamy dla papy niewolników do walk.- piękna brązowowłosa dziewczyna uśmiechnęła się do niej. Tamta westchnęła i zaczęła z żale zdejmować piękny strój i wkładać swój zwykły strój niewolnika. Gdy brązowowłosa zauważyła krzyżyk spojrzała na nią ze zgrozą.
-Katarzyno! Nie wolno ci nosić tego symbolu! Przecież wiesz co cesarz robi z chrześcijanami!
-Wiem Esmeraldo ale to mój wybór.
-Mogę ci go zakazać. W końcu to ty jesteś niewolnicą a ja panią.
-Zrobiłabyś to?- spytała smutno. Esmeralda na chwilę się zawahała. Po chwili odpowiedziała mocno zaciskając pięści- Nie chcę tego robić ale jeśli mnie zmusisz to zrobię!
-Mieliśmy iść po tych niewolników…
-A no tak! Ruszajmy!
Od kiedy się poznały traktowały siebie jak przyjaciółki. Esmeralda często dawała Katarzynie możliwość chodzenia we własnych strojach. Dzięki temu Katarzyna nie była przepytywana przez legionistów co niewolnica robi sama w mieście. Ale mieli zawsze pretensje kiedy zauważali ją późną godziną. Na rynek z niewolnikami dotarły szybko. Przechodziły między stoiskami. Na rynku spotkali też Emillo i Sylviana którzy też byli chrześcijanami. To właśnie Katarzyna ich poznała na jednym ze spotkań w katakumbach. Emillo tak samo jak Esmeralda był Rzymianinem ale on był z urodzenia. Natomiast jej ojciec wykupił obywatelstwo Rzymskie za duże pieniądze. Sylvin natomiast był Francuzem ale po dziesięciu latach służby wykupił sobie wolność. Katarzyna natomiast została przywieziona z dalekich ziem Słowian. Przywieziona została tutaj jako pięciolatka przez Arabskich kupców. Przez dwanaście lat swojego życia była przekazywana z rąk do rąk służąc swoim panom różnie. Pożegnawszy ich szły dalej póki nie doszły do dwóch skutych obok siebie ludzi. Byli to chłopak i dziewczyna. Obydwoje mieli blond włosy. Oczy chłopaka były dwukolorowe a oczy dziewczyny czarne i wypełnione nienawiścią. Obydwoje byli dobrze zbudowani. Arab który stał obok znany był że po niewolników zawsze wybierał się w głąb Europy. Widząc je uśmiechnął się.
- Skąd oni pochodzą?- spytała Esmeralda.
-To Germanowie. Silni ludzie. Dobrzy do pracy i walki. I kobieta i mężczyzna. Ba! Kobieta nawet bardziej do walki! Dzika jak lwica broniąca kocie.- odrzekł Arab. Widać że dumny był z tego ze dał radę ich schwytać.
-Takich właśnie ojciec potrzebuję- szepnęła podekscytowana do Katarzyny. Potem z kamienną twarzą zaczęła się targować o cenę. Arab co jakiś czas wymachiwał rękami, kręcił głową lub podnosił głos. W końcu dobili targu. Niewolnicy zostali im przekazani. Dziewczyny zaprowadziły ich do Koloseum. Właśnie toczyła się tam walka. Katarzyna nie lubiła tam chodzić bo często życie oddawali tam chrześcijanie. Doszli do ojca Esmeraldy. Obejrzał on nabytek swojej córki i stwierdził że chłopak nadaje się do walki. Gdy Esmeralda wskazała na Germankę tylko wybuchnął śmiechem. Pogłaskał córkę po głowie i powiedział że żadne kobiety nie nadają się na wojaczkę. Katarzyna była pewna że widziała jak na słowa patrycjusza Germanka marszczy brwi.
Dziewczyny więc zabrały ją do domu patrycjusza. Dali jej nowe ubrania i spytała czy jest głodna. Pokręciła głową. Dowiedziały się a raczej wyciągnęły od niej że nazywa się Hermina, że nie jest spokrewniona z chłopakiem z którym go kupiły i że potrafi walczyć. Same też jej się przedstawiły a Katarzyna powiedziała jej jakie ma obowiązki gdy Esmeralda je opuściła. Przy pierwszych rzeczach Germanka kiwała ze zrozumienia głową ale tym dalej tym koniuszki jej ust wędrowały do góry. W końcu wybuchnęła śmiechem.
-Słuchaj no. Ja nie nadaję się do tych prac.- zaczęła wycierając z kącików oczu łzy.
-Jeśli nie chcesz tu pracować możesz pilnować w nocy domu!- warknęła złym głosem Katarzyna.
-Nareszcie jakaś porządna praca.
Nie odpowiedziała jej. Wstała i wyszła z pomieszczenia dla niewolników.
W nocy Katarzyna jak zawsze ubrana w strój swojej pani poszła w stronę katakumb. Nie wiedziała że śledzi ją Hermina. Minęła grupę legionistów szukających oznak chrześcijaństwa i weszła do katakumb. Byli już tam wszyscy którzy brali w ich spotkaniach udział. Prowadził jeden z bardziej doświadczonych chrześcijan. To matkę mszy przerwała Hermina. Chrześcijanie zerwali się gotowi do ucieczki w inne wyjścia. Hermina uspokoiła ich ale zażądała jednego: By powiedzieli jej coś o tym ich „mesjaszu”. Całą noc chrześcijanie mówili jej o swoim bogu. Gdy skończyli zobaczyli że Hermina się cicho śmieje.
-Wy tak na poważnie w to wierzycie?- spytała wciąż się śmiejąc- to głupie. Ale wiecie co? Nie powiem nikomu o tych waszych spotkaniach oczywiście pod jednym warunkiem- Katarzyna wiedziała co nim będzie. Hermina wręcz czytała w jej myślach- Macie mi pomóc stać się Gladiatorem.
Katarzyna się postarała i Hermina trafiła do Koloseum. Walczyła jednak podszywając się pod mężczyznę. Kasia miała też przyjemność bliżej poznać Hansa. Był to chłopak który został kupiony razem z Herminą. On chodził na te spotkania razem z nią. Ale szczęście nie może trwać wiecznie. Prędzej czy później coś się zepsuje. I zepsuło.
Gwardia legionistów dostała się w czasie odprawiania matki mszy do katakumb. Ze wszystkich chrześcijan uciekł tylko Sylvin i Hans. A darowano życie tylko Emillo który jakimś cudem dał radę się wykpić. Reszta nie miała takiej możliwości. Wszyscy mieli zostać straceni.
W nocy Katarzynę jednak koś odwiedził. Hans jakimś cudem dostał się do miejsca gdzie ich przetrzymywano. Błagał wręcz na kolanach by na te kilka godzin wyzbyła się wiary. Było to dla niej ciężkie ale się zgodziła. Gdy następnego dnia setnik dał im szansę się zrehabilitowania. Kazał im przeprosić ich bogów za zniewagę a puszczą ich wolno. Katarzyna zgodziła się ale poprosiła o możliwość modlenia się w ciszy. Setnik pewny swego zgodził się. Nie zauważył kiedy dziewczyna wzięła swój krzyżyk do ręki i pomodliła się do swego boga. Wypuścili ją ale na trybuny. Miało to być dla niej ostrzeżeniem by więcej takich rzeczy nie robiła. Patrzyła więc jak zwierzęta rozszarpują chrześcijan. Było to dla niej bolesne. Nie chciała patrzeć. Gdy trafiła bezpiecznie do pokoju dla niewolników w domu Esmeraldy wybuchnęła histerycznym płaczem. Hermina widząc to stwierdziła „takie życie” i wróciła do czytania książki którą dała jej Esmeralda. Hans starał się ją jakoś pocieszyć ale ze słabym skutkiem. W końcu dziewczyna wciąż ściskając w dłoniach drewniany krzyżyk zasnęła.
Mnie się ogólnie podoba, chociaż szczerze mówiąc nastawiłam się na jakiś romans XD
Cieszę się że sposób się spodobał